Data: Środa, 19 Luty 2020 Imieniny: Konrada i Arnolda

Z trzeciej ręki

Szykują się poważne zmiany

Zanieczyszczenie zalewu szansą na biznes

Zanieczyszczenie zalewu szansą na biznesWielu spośród pęciczan spacerujących codziennie czy tylko sporadycznie wokół zbiornika retencyjnego, który leży pomiędzy Komorowem a Pęcicami Małymi, nie zdaje sobie sprawy, że ten popularny akwen ostatnimi czasy zmienia się. I nie są to na pierwszy rzut oka zmiany na lepsze. Ostanie badania toksykologiczne, przeprowadzone przez Mazowiecki Instytut Rybołówstwa, potwierdziły największe obawy. Zalew jest zanieczyszczony. Można by nawet użyć słowa niezbyt pasującego do prasowej czy internetowej publikacji. Zalew jest zanieczyszczony wręcz cholernie!

Zbiornik, nad którego brzegami wciąż widać wielu wąsatych i pozbawionych tej ozdoby twarzy wędkarzy, jest niestety skazany na ekologiczną klęskę. Jedyną, do niedawna realną szansą, byłoby zasypanie zbiornika i rekultywacja terenu wzorem tych, jakie przywracano środowisku, zasypując wysypiska miejskie. I w niezaakceptowanych jeszcze, stąd i nieznanych gawiedzi planach, zalew miał zostać zrównany z ziemią już na początku 2014 roku. Pieniądze na ten cel, konieczny, lecz i smucący, miały pochodzić z funduszy unijnych. Na szczęście okazało się jednak, że istnieje szansa, aby zalew pozostał akwenem, a nie porośniętą chwastami łąką. Ratunkiem okazałą się sama natura. Choć naturze w tychże działaniach pomagać mają ludzie wietrzący wszędzie, w każdej niszy, zarobek.

Przedsiębiorczymi ludźmi okazali się biznesmeni powiązani z rządem jednego z azjatyckich krajów. Aby nieco przybliżyć i zaciekawić naszych czytelników, warto wskazać trop. To wielka i zanieczyszczona, cuchnąca wręcz rzeka, zwana Mekongiem. W delcie tejże od kilkunastu lat prowadzone są hodowle, ogromne i niezmiernie zyskowne, popularnej i w Polsce ryby. Ryby uznawanej przez wielu za morską. Miłośnikom Monty Pythona dodamy, że nie chodzi o Wandę. Tą rybą, która doskonale zaadaptowała się do zanieczyszczonego chemikaliami i ściekami komunalnymi środowiska, jest panga. I hodowla tej niby morskiej ryby ma uratować nasz zalew.

Jeden z zaufanych mieszkańców Pęcic Małych, często goszczący w jednej z azjatyckich restauracji w pobliskim Pruszkowie, dotarł do osób, które chcą ten śmiały plan wcielić w życie. Jako że panga jest rybą, która nie tylko doskonale czuje się w zanieczyszczonej wodzie, do tego odpowiednio ją filtrując, ale i szybko rośnie, to pierwsze pangi z naszego zalewu mają pojawić się w sklepach już pod koniec wiosny przyszłego roku. Przedsiębiorczy biznesmeni z Hanoi chcą także zacząć zarabiać na wędkarzach, jacy wciąż chętnie moczą kije, licząc na pokaźny połów i stąd też zamierzają stworzyć łowisko zamknięte. Na razie nie wiadomo, czy pangę łatwiej złowić na błystkę wahadłową czy może na rosówkę.

Nowe, komercyjne i rybackie wcielenie zalewu jeszcze nie jest w stu procentach pewne. Przedsiębiorczy Azjaci borykają się z poważnymi utrudnieniami ze strony wszelkiej maści biurokratów, ale także miłośników przyrody, którzy obawiają się, że ryba z Mekongu stanie się kolejnym gatunkiem inwazyjnym. Nowe zagospodarowanie zalewu nie podoba się również miejscowym nacjonalistom. Pewnie więc nieco czasu minie, zanim komorowsko-pęcicka panga będzie skwierczeć na naszych patelniach.


GAŚ, 10 VII 2013