Data: Środa, 19 Luty 2020 Imieniny: Konrada i Arnolda

Z trzeciej ręki

Mniej znana, choć znana, przyroda...

Tropy prawdziwego kojota?

Tropy prawdziwego kojota?
Canis latrans, zwany też z angielska czy amerykańska coyote, jest od niedawna pęciczaninem! 

Z bólem serca i innych narządów trzeba zaliczyć do inwazyjnych gatunków fauny, jakie zmieniają i czasem także bezpowrotnie niszczą ekosystem. Do pomrowów i innych gatunków nagich ślimaków, amerykańskich raków przenoszących raczą dżumę, szopów praczy i nutrii konkurujących z naszymi bobrami, także i ten drapieżny ssak znany z kreskówek wybrał emigrację na "Zieloną Wyspę" położoną między Bugiem a Odrą.

Jeden ze znanych w Pęcicach Małych fotografików amatorów podczas spaceru, kiedy poszukiwał resztek babiego lata, natknął się na dziwne ślady. Następnie przypomniawszy sobie indiańską książkę z dzieciństwa, gdzie umieszczono i opisano także tropy ssaków żyjących za Wielką Wodą, postanowił sprawdzić, czy to możliwe… Kilka godzin wędrówek po błotniskach, łąkach położonych nad Utratą, kłujących krzewach i Lesie Chlebowskim  i… udało się! Był to najprawdziwszy kojot, którego fotografię za zgodą autora-tropiciela, dołączam do artykułu.

O tym ciekawym i chyba niepokojącym zjawisku fotografik poinformował nie tylko administratora strony Pęcic Małych, ale także i włodarzy zatrudnionych w warszawskim ogrodzie zoologicznym. Należy dodać, że tabloidy nie były zainteresowane tą informacją, uznając ją za niewartościową bądź też za blagę. Według słów specjalistów z ZOO weryfikacji, czy to rzeczywiście był kojot, można będzie podjąć już w najbliższą czwartkową noc (6 XI 2014) podczas pełni księżyca. Canis latrans wyróżnia się ponoć niesamowitym wyciem skierowanym ku księżycowemu blaskowi; wyciem przypominającym prawdziwą włoską czy hiszpańską serenadę. A więc nasłuchujmy i dołączmy się ku złości sąsiadów!

GAŚ, 4 XI 2014