Data: Środa, 19 Luty 2020 Imieniny: Konrada i Arnolda

Z trzeciej ręki

Czy to na pewno walka z systemem?

Utrata mlekiem, nie miodem, płynąca

Utrata mlekiem, nie miodem, płynącaPowiązania polskiej gospodarki z unijnymi przepisami czasem powodują kuriozalne sytuacje, także i niezwykle groźne dla środowiska naturalnego. Na dołączonej fotografii widać naszą niewielką rzekę Utratę niecałe cztery kilometry w górę biegu od centrum Pęcic Małych. Rzuca się w oczy, że woda przybrała niecodzienny, mleczny kolor. Niestety nie oznacza to, że nasza miejscowość wkrótce stanie się mlekiem i miodem płynącą. Chociaż część, niestety, sprawdza się w chwili obecnej ku niewątpliwej szkodzie ryb czy bobrów. Dla żab i traszek to zjawisko nie jest szkodliwe, ale dość marne to pocieszenie.

Do Utraty, gdzieś nieopodal Nadarzyna (nasz anonimowy i bojący się o prawne konsekwencje rozmówca nie chciał podać nie tylko personaliów, ale i dokładnego miejsca) dostały się tysiące litrów świeżego krowiego mleka najwyższego sortu. Ta niegospodarność nie dość, że wydaje się być trudna do zrozumienia, to może spowodować katastrofę ekologiczną w mikro skali Pęcic Małych. Aby przybliżyć źródła problemu, należy oddać głos tajemniczemu informatorowi: „Wie pan, panie redaktorze, że te niektóre przepisy unijne są durne. Rok temu, gdy przekroczyliśmy kwoty mleczne, to za każdy litr oddanego do skupu surowca musieliśmy wpłacić do unijnej kasy trzy grosze. I to nam pasowało, bo mleko trzymało mocno cenę i krowy dojne były, a i pasze tanie. Ale teraz, gdy coraz więcej gospodarzy postawiło na mleczne krowy, to i cała nasza branża przekroczyła limity o miliony litrów. Dlatego też teraz za każdy litr mleka ponad limit mamy płacić nie trzy grosze, ale groszy trzydzieści. Przy cenie mleka w skupie dochodzącej do 1,50 zł to kwota horrendalna. Jak dobrze liczę, to wychodzi dwadzieścia procent. A gdzie koszty produkcji? Dlatego też taniej jest nam, zamiast płacić do kasy Unii, wylewać mleko do rzeki. Tym szkodnikom bobrom i tak pewnie nie zaszkodzi. He, he… Co i teraz zrobiliśmy. Kilka czy kilkanaście cystern i ciach (wiesz pan, mleko ma najszybszy transport) do Utraty…”.

Szkoda tylko, że sposób walki z unijną biurokracją przybrał formę szkodliwą dla ekosystemu naszej rzeczki. Możemy mieć tylko nadzieję, że przyroda rychło upora się nietypowymi zanieczyszczeniami.

GAŚ, 6 V 2014